jmm logo

Jak naprawić swoje małżeństwo

Jak naprawić swoje małżeństwo

Sznur z trzech wiązek obrazuje moc, która ujawnia się, kiedy dwoje ludzi zgodnie robi coś, co jest zgodne z Bożą wolą dla nich. Kiedy dwoje staje się jednością, rodzi się z tego wielka moc.
Twoje małżeństwo może wypełnić się radością, jeśli zaczniesz żyć w zgodzie z mężem.

 

Czy wiesz, że Bóg nie złączył was po to, byście byli nieszczęśliwi? Nie połączył was, abyście ze sobą walczyli, szykanowali się i próbowali zmieniać siebie nawzajem. Biblia mówi, że kobieta ma cieszyć się swoim mężem (zob. 1 List Piotra 3: 2). Zastanów się nad tym. Rzadko słyszę, by któraś z was mówiła: „Wiesz co? Naprawdę cieszę się, że mam takiego męża”. Bóg chce, abyśmy wzajemnie się sobą cieszyli. Chce, abyśmy razem dobrze się bawili. Musicie wspólnie się śmiać się i dobrze się bawić ze sobą.

Jak „stać się jednością”

Jak zatem dwoje ludzi z dwiema zupełnie różnymi osobowościami – osoby, które nie myślą podobnie, nie mają wspólnego zdania na wiele tematów, a nawet nie lubią jeść tego samego – mają stać się jednością? Wiemy, że to się nie stanie, kiedy oboje powiedzą sobie „Tak”. Stawanie się jednością to proces, który wymaga czasu.

Często najdłuższa część procesu stawania się jednością odbywa się w umyśle. Zdarza się, że pary są zbyt skore do zgodności w wielu tematach. Jak przebiega proces mentalnego porozumienia? Najwięcej problemów małżeńskich bierze się z kłopotów w komunikacji, braku zrozumienia różnic płci, kwestii finansowych, rozbieżności celów i braku zgodności co do wychowywania dzieci. Wszystkie te rzeczy działają przeciw nam w królestwie duszy naszego związku – w naszych umysłach, woli i emocjach. Tak naprawdę problem nie leży w naszym duchu ani ciele. Możemy w duchu wiedzieć, co jest właściwe, ale nie znaczy to, że w końcu zaczniemy to robić.

Biblia mówi, że mamy się zgadzać. Mój mąż, Dave, i ja mamy osobowości, które są tak oddalone od siebie jak dwa bieguny. Mimo wszystko Bóg zbliża nas coraz bardziej do siebie, tak że zaczynamy myśleć coraz bardziej podobnie i codziennie chcemy coraz więcej tego samego. Wciąz mamy dwie, różne osobowości, ale teraz możemy dostrzec, że Bóg złączył te różnice w jakimś celu. To nie był przypadek. Bóg wiedział, że każda z naszych zalet i słabości będzie dopełniać drugą osobę, gdy staniemy się jednością. Już nawet nie zadajemy sobie pytania: „Dlaczego mnie nie lubisz?”, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy siebie nawzajem, aby stać się dokładnie tymi ludźmi, którymi mamy być dla Boga, zgodnie z Jego doskonałym planem. Nie wytykamy już sobie więcej słabości. Przeciwnie, czerpiemy jak najwięcej dobrego od siebie i cieszymy się sobą.

Nie ma na świecie takiej pary ludzi, która potrzebowałaby więcej zgody niż para małżonków. Odkąd pożegnaliśmy się z konfliktami i nauczyliśmy się, jak wzajemnie okazywać sobie pokorę, Bóg dokonał dla nas tak wielu rzeczy, że dotarliśmy do punktu, w którym żadne z nas nie musi udowadniać przed drugą osobą swoich racji. Wiele wojen domowych wybucha z powodu nieistotnych, naprawdę nieważnych kwestii, takich jak to, czy po drodze do sklepu trzeba skręcić w lewo, czy w prawo. Jeśli chceszm by twoje małżeństwo było pełne mocy, a także twoje życie modlitewne, to musisz utrzymywać dobre relacje ze swoją połówką. Możesz nauczyć się, jak „nie zgadzać się w zgodności”, bez wywoływania konfliktów.

Podstawowe pytanie brzmi: jak ludzie, którzy nie są jednomyślni, mogą nauczyć się zgadzać ze sobą? Zgoda pojawia się, kiedy ludzie przestają być samolubni. Wielu dorosłych ludzi wciąż zmaga się z egoizmem. Całe to samolubstwo można streścić słowami: „Chcę tego, co chcę, kiedy chcę, i naprawdę nie obchodzi mnie to, czego ty chcesz, ponieważ ja chcę tego i już”. Egoizm to niedojrzałe skupianie się na sobie. Jeśli nauczymy się wyrażać swoje pragnienia, lecz wybierać to, co przysłuży się najlepiej całej rodzinie, wtedy odnajdziemy pokój. Kluczową kwestią jest to, aby liczyć się z potrzebami innych osób, być skorym do okazywania pokory i wkładać tyle wysiłku, ile możemy, aby spełniać potrzeby drugiej połowy.

---

Artykuł pochodzi z książki Joyce, pod tytułem "Making Marriage Work".